Możesz mieć wszystko - i nie mieć siebie
Nazywam się Tomasz Piwnicki. Mam 42 lata.
Przez kilkanaście lat robiłem wszystko, co "powinien" robić ambitny przedsiębiorca. Ukończyłem Ironmana. Zdobyłem Mistrzostwa Europy. Zrobiłem MBA. Zbudowałem 10-osobowy zespół i firmę, która generowała milionowe obroty ze sprzedaży kursów online. Mieszkałem 9 lat w Norwegii.
Z zewnątrz - pełen sukces. Od wewnątrz - wypalenie, którego nie widać z boku.
To jest jak z bólem zęba. Możesz słuchać opowieści o tym, jak bardzo boli. Ale dopóki Twój ząb nie zacznie boleć - nie wiesz, czym to jest.
Miałem dni, w których nie chciało mi wychodzić z łóżka, żeby przeżyć kolejny dzień. Mistrzostwa, firma, klienci - nic z tego nie pomagało mi w zwalczeniu tego stanu.
Bo nikt mi nie powiedział jednej rzeczy: możesz być Ironmanem, możesz mieć firmę, możesz mieć miliony - ale jak nie znajdziesz siebie w tym wszystkim, to jest najlepsza droga do wypalenia. Do utraty sensu. Do rozwodów, samotności i kolejnych lat w trybie przetrwania.
Zrozumiałem to dopiero wtedy, gdy już leżałem na dnie.
I wtedy zacząłem budować system. Nie po to, żeby robić więcej. Po to, żeby funkcjonować - na wysokim poziomie, ale bez niszczenia siebie.
Dziś pracuję od 10 do 16. Mam żonę, małą córkę, drugą w drodze. Prowadzę firmę. I mam system, który pilnuje, żebym nie wrócił do tamtego miejsca.